14 wrz 2020

Rotaru T'evavor Moghes


Tożsamość| Rotaru T'evavor Moghes
Wiek| Nieznany
Rasa| Smok


Funkcja|

~Złodziej/ pracownik ładowni w dokach

Wygląd zewnętrzny|

Zaczynając od ludzkiej postaci, Rotaru jest młodym, niewysokim chłopcem o dość lekkiej i drobnej budowie. Mierzy zaledwie 167cm wzrostu, do tego ma dość dziecięcą buźkę przez co wydaje się być dużo młodszym niż wskazywałby przelicznik z jego smoczych lat na ludzkie. Mimo, że w oczach ludzi powinien mieć 17-18, ci często biorą go za 15-latka. Chłopak ma delikatny typ urody. Duże niebieskie oczy często są skryte za opadającymi włosami w kolorze czekolady. Nie zawsze jego włosy pozostają w tym kolorze. W wyniku mutacji włosy Rotaru zmieniają kolor w zależności od jego humoru i emocji. Lepiej nie doprowadzać go do skrajnych sytuacji, którym towarzyszy wiele emocji naraz, chyba, że chce się zobaczyć tęczę na jego głowie. 

W smoczej postaci jest majestatycznym, jednak dość niewielkim, ze względu na wiek smokiem. Większość jego ciała pokrywa miękkie i ciepłe futro, wybarwione na płowo, z czarnymi gradientami ciągnącymi się ku ciemnej głowie spod gardła i od połowy ogona ku jej końcówce. Jego skórzaste skrzydła mocno sugerują, że futro zakrywa dość ciemną skórę. Przednie łapy zakończone są trzema czterema palcami, na końcu którego znajdują się ostre pazury. W tylnych znajdują się zaledwie trzy palce. Głowę młodego gada wieńczy swego rodzaju korona z rogów, wyrastających z jego wydłużonej na pysku czaszki. Jego oczy, choć mogą się wydawać puste i niewidzące doskonale nadają się do eksplorowania ciemnych jaskini i grot, gdyż pozwalają mu widzieć zarówno w ciemności jak i w świetle dnia. Nie lubią one jednak sztucznego światła.
 

Charakter|

Jest raczej radosnym i dość ciekawskim stworzeniem, a przynajmniej był w swojej społeczności. Wśród ludzi stara się tłumić swoje uczucia i zachować obojętną twarz, zwłaszcza gdy znajdzie coś cennego przy załadunku i dokładnie wie, gdzie to położyć, żeby łatwo to porwać w czasie rejsu. Pomimo swojego celu przy silniejszych emocjach naprawdę jest ciężko utrzymać mu ten stan, o czym świadczą zmiany kolorów na jego głowie. Nie przepada jak mu się coś narzuca i rozkazuje, wie jednak kiedy ulec jeśli dominujący jest dużo silniejszy i ma większe możliwości. Opiekuńczy w stosunku swoich bliskich przyjaciół i niewinnych istot, jest w stanie skoczyć za nie w ogień. Czasami dość naiwny i dziecinny. 

Bliscy|

~Był pierwszym jajkiem swoich rodziców; Yilana i May. Nie jest pewny czy jego rodzina jeszcze żyje. 

Status|

~Wolny, chociaż nie szuka nikogo, ale kto wie co przyniesie los. 

Historia| 

~Przez pierwsze lata swojego życia Rotatu dorastał z dala od ludzkich spraw, wraz z całą swoją rodziną i smoczą społecznością ukryty w niedostępnych ludziom górach. Całe dnie spędzał na zabawach ze swoimi pobratymcami, ćwicząc się w lataniu, walce i polowaniu. aby móc wkrótce przysłużyć się społeczności dołączając do łowców, albo obrońców. On jednak wolał się bawić, dość często można było go spotkać w gromadzie młodszych kolegów, z którymi zabawiał się długie godziny, ucząc ich różnych zabaw i położenia najlepszych skrytek do chowanego. Jak tradycja nakazywała któregoś dnia młode smoki musiały pojawić się przed starszymi i zaprezentować im swoje umiejętność, aby móc się dostać pod skrzydła mistrzów i uczyć się pod ich pilnym okiem, kierunkując się na konkretną profesję. Rotaru poleciał razem z nimi, na swoje pierwsze samodzielne polowanie. Wtedy pierwszy raz spotkał człowieka i poznał jaki to potwór. Przelatując nad wyznaczonym sektorem zauważył ogromnego kolorowego pająka na skalnej ścianie. Zainteresowany podleciał bliżej, zobaczyć co to takiego. Pająk niestety był agresywny i wyskoczył do niego z ostrym hakiem na końcu jednej z czterech kończyn. Rotaru zaryczał na niego zły, a ten wtedy odpadł ze ściany. Naiwny podlotek rzucił się za nim w dół żeby go uratować/ Chwycił go delikatnie w swoje łapy i już miał wzlatywać na skalną półkę którą upatrzył wcześniej kiedy pająk swoich hakiem zranił go na piersi, rozrywając jeszcze nie wzmocnioną tkankę, pokrytą dziecięcym tłuszczykiem. Młodziak jeszcze nie czuł takiego bólu. Zawył rozdzierająco i spanikowany zaczął lecieć w górę szybciej, nie patrząc w którą stronę, upuszczając pająka. Z całej siły uderzył głową w półkę; zamroczyło go i zaczął bezwładnie spadać w dół kanionu. Wpadł w otchłań rzeki, która poniosła go dość daleko od jego domu. Musiał się jej poddać, nie potrafił wzlatywać z wody, a rzeka nie miała póki co brzegu. W końcu wycieńczony wdrapał się na piasek i padł tam popiskując z bólu. Rozejrzał się po najbliższej okolicy ze łzami w oczach. Kompletnie nie poznawał okolicy, nie wiedział gdzie jest. Resztkami sił zmusił się do podniesienia na nogi i przytulił mocno skrzydła do ciała. Nigdy tego nie robił, ale musiał zmienić się skórę. Tak mówiły nauki, aby schować się w słabszej i ograniczającej formie. Jego ciało zaczęło się kurczyć, przerażający trzask kości rozbrzmiał po lesie. Futro, którym w większości pokryte było jego ciało zaczęło się cofać w skórę. Smoczy ryk przerodził się w krzyk 12-letniego dziecka. Tracąc przytomność upadł twarzą w piasek. Zapewne umarłby tam, gdyby obok nie przechodziły leśne bestie, które wyraźnie wyczuły smoczy zapach, jednak po jego stanie sądząc, uznały go za wyrzutka i porzuciły na leśnym trakcie. Tam znalazł go kleryk, który poruszony stanem niewinnego dziecka zabrał go ze sobą do klasztoru. Tam opatrzył go, a kiedy malec wyzdrowiał dołączył do reszty dzieci z sierocińca. Rotaru nie rozumiał dlaczego inne dzieci nie chcą się z nim bawić, są takie delikatne i nie rozumieją co się do nich mówi. Większość dni spędzał samotnie, goniąc za ptakami i polując na polne myszy. W końcu jednak zrozumiał, że jego język był niezrozumiały dla ludzi i to on musiał nauczyć się nowego. Po średnio przyjemnym dzieciństwie musiał uciekać, każdy się bał dziecka, któremu lata leciały, a twarz pozostawała ta sama. Wrócił do lasu, gdzie się zaszył aż do apokalipsy. Zmieniał kilka razy swoją kryjówkę, póki się nie uspokoiło. Obserwował zdarzenia ukryty. W końcu jednak wrócił do ludzi, złapał pracę w porcie i tak ciągnie po dzień dzisiejszy, najpierw ładując skarby, a następnie rabując je w smoczej skórze. 

Fundusze| 

 ~30 kapselków

Inne|

~Panicznie boi się burzy od czasu  pobytu w sierocińcu, stara się przespać tą pogodę. Uwielbia słodycze, mógłby je jeść całymi dniami. Wstydzi się swojej blizny na piersi po wypadku z „pająkiem” przez co nie zdejmuje publicznie koszulki. Jego oczy błyszczą prawie niezauważalnym blaskiem. Uwielbia pieszczoty nad ogonem w smoczej postaci. 

Źródło| 

~ z.pico- instagram, devianart i tapas

Właściciel|

~Abraxasbas 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz